Co trzeba mieć w głowie, żeby startować w ultra?

Są takie sportowe wyzwania, które trudno zrozumieć. Takie, które u jednych wywołują oburzenie, bo wydają się skrajne, a u innych zachwyt, bo pokazują, do czego jako ludzie jesteśmy zdolni. Gdzie leżą granice naszej wytrzymałości.

Mowa o wyzwaniach ultra.

I niezależnie od tego, po której stronie jesteś, trudno przejść obok nich obojętnie, bo wysiłek, którego wymagają, wykracza daleko poza to, co większość z nas uznaje za „dużo”.

No bo zastanów się przez chwilę. Co trzeba mieć w głowie, żeby w ogóle wpaść na pomysł podjęcia się czegoś takiego? Co sprawia, że ktoś decyduje się biec nie 10 kilometrów, nie maraton, ale znacznie dalej, często przez wiele godzin, a nawet dni? Skąd bierze się ta motywacja? I jakie zdolności, fizyczne i psychiczne, są potrzebne, żeby temu podołać?

No i jeszcze jedno pytanie.

Jak to możliwe, że sport, który wydaje się tak ekstremalny, w ciągu zaledwie 10 lat przyciągnął o 345% więcej osób?

Spróbujmy to rozgryźć.

W tym artykule zajrzymy do badań naukowych (konkretnie do przeglądu literatury z ostatniej dekady), które próbują odpowiedzieć na pytanie, co stoi za sukcesem w ultramaratonach, czyli biegach wykraczających poza dystans maratonu (42,195 km), często rozgrywanych w trudnym terenie i trwających od kilku godzin… do nawet kilku dni.

Co napędza ludzi do ultra?

Zacznijmy od ważnego pytania. Co sprawia, że ludzie chcą podejmować się takich wyzwań? I dlaczego z roku na rok robi to coraz więcej osób?

Jak możesz się domyślić, odpowiedź wcale nie jest prosta.

Żeby lepiej to zrozumieć, badacze postanowili porównać dwie grupy: maratończyków i ultramaratończyków. Sprawdzono, co ich motywuje, dzieląc motywację na kilka kategorii:

  • psychologiczną (np. sens życia, samoocena)
  • osiągnięć (rywalizacja, cele osobiste)
  • społeczną (relacje, poczucie przynależności, uznanie)
  • fizyczną (zdrowie, wygląd)

Chodzi o coś więcej niż wynik 

Okazuje się, że ultramaratończycy w większym stopniu kierują się motywacją społeczną i psychologiczną. Co to oznacza w praktyce?

Że dużo bardziej niż wygląd, czy klasyczna rywalizacja, liczy się dla nich poczucie sensu, bycie częścią społeczności, doświadczenie czegoś głębszego.

Innymi słowy, mniej interesuje ich to, jak wypadają na tle innych, a bardziej to, co przeżywają i kim się stają w trakcie tego procesu, a ta tendencja nasila się wraz z doświadczeniem i liczbą ukończonych startów. 

Rywalizacja przenosi się do środka

Ultramaratony przyciągają przede wszystkim osoby napędzane motywacją wewnętrzną.

Mówimy tu o takich aspektach jak samopoznanie, osobista eksploracja, testowanie własnych granic. W tym kontekście główna rywalizacja toczy się z samym sobą — własnym zmęczeniem, ograniczeniami i chęcią poddania się.

Co więcej, ta wewnętrzna motywacja sprzyja tworzeniu wspierającej, wspólnotowej atmosfery, często opisywanej jako „wszyscy jesteśmy w tym razem”. Jest to wyraźny kontrast do bardziej bezpośredniej rywalizacji, którą obserwujemy w krótszych dystansach.

I to również może częściowo wyjaśniać rosnącą popularność tej formy aktywności.

Różna motywacja = różne konsekwencje 

Badania pokazują także, że rodzaj motywacji, jaką kierują się biegacze ultra, ma duże znaczenie dla ich dobrostanu psychicznego.

Jeśli motywacja ma charakter adaptacyjny, czyli opiera się na takich czynnikach jak rozwój osobisty, przygoda, realizacja celów czy redukcja stresu, wiąże się to z wyższym poziomem dobrostanu.

Jeśli jednak ma charakter nieadaptacyjny, a jej źródłem są na przykład unikanie problemów życiowych, skrajny perfekcjonizm, silny lęk przed porażką, to rośnie ryzyko negatywnych konsekwencji, takich jak wypalenie, zaburzenia psychiczne (np. depresja, OCD), czy uzależnienie od aktywności fizycznej. 

Jak widzisz, motywacja w ultra nie jest ani prosta, ani jednowymiarowa i wykracza poza chęć osiągnięcia wyniku. Stanowi raczej złożoną mieszankę potrzeb — od przynależności, przez sens, aż po głęboką, osobistą konfrontację z samym sobą.

Jakie cechy psychologiczne pomagają osiągnąć sukces w ultra?

A teraz czas na kolejne pytanie. Czy istnieją cechy psychologiczne, które zwiększają szanse na sukces w ultra?

Zanim jednak do tego przejdziemy, warto doprecyzować, co właściwie będziemy rozumieć przez „sukces”. W tym kontekście sukcesem jest przede wszystkim ukończenie wyścigu, a im lepszy czas i miejsce, tym oczywiście większy sukces.

Mając to w głowie, badania wskazują na trzy cechy psychologiczne, które w szczególny sposób sprzyjają jego osiągnięciu.

Odporność psychiczna

To osobista zdolność do realizowania celów mimo przeciwności, zmęczenia, bólu czy kryzysów pojawiających się w trakcie wysiłku.

Jest uznawana za jeden z ważniejszych psychologicznych czynników sukcesu w ultra. Co ciekawe, elitarni ultramaratończycy osiągają w tym zakresie wyższe wyniki niż przedstawiciele innych dyscyplin, takich jak MMA czy tenis.

Warto też podkreślić, że odporność psychiczna nie jest cechą stałą, można ją rozwijać. A jeśli chciał(-a)byś dowiedzieć się, jak to robić, zapraszam do lektury artykułu.

Przekonanie o własnej skuteczności

Czyli przekonanie, że jesteś w stanie wykonać konkretne zadanie, w tym przypadku ukończyć ultramaraton.

Osoby, które docierają do mety, deklarują wyższe poczucie własnej skuteczności. Z kolei zawodnicy z niższym poziomem tego przekonania mają tendencję do ograniczania wysiłku w momencie, gdy oceniają swoje szanse na sukces jako niewielkie.

Inteligencja emocjonalna i regulacja wewnętrzna

Sukces w ultra jest silnie powiązany ze zdolnością do utrzymywania względnej stabilności wewnętrznej.

Zaburzona samoregulacja — zarówno na poziomie emocji, jak i reakcji fizjologicznych — wiąże się z gorszą wydajnością oraz wyższym odczuwanym wysiłkiem.

Radzenie sobie w trakcie wysiłku

Oczywiście te trzy cechy nie działają w oderwaniu od siebie. Tworzą system, który pozwala zawodnikowi zarządzać swoim stanem wewnętrznym. A to jest jedno z największych wyzwań w ultramaratonie. W trakcie biegu konieczna jest ciągła regulacja bólu, zmęczenia, spadków funkcji poznawczych, czy trudnych stanów emocjonalnych.

To wszystko przekłada się na konkretne strategie radzenia sobie, z których korzystają zawodnicy. Podobnie jak w przypadku motywacji, możemy je podzielić na dwie grupy:

  • strategie adaptacyjne — czyli aktywne, skoncentrowane na problemie działania, takie jak zarządzanie odżywianiem, sprzętem, dolegliwościami czy korzystanie ze wsparcia społecznego,
  • strategie nieadaptacyjne — które wiążą się z większym ryzykiem rezygnacji, np. unikanie szukania pomocy czy wycofywanie się w obliczu trudności.

Jak widzisz, w ultra oprócz silnej motywacji, przydają się także zdolność do utrzymania działania mimo narastającego zmęczenia, bólu i kryzysów, czyli połączenie odporności psychicznej, wiary we własne możliwości i umiejętności regulowania swojego stanu wewnętrznego.

Ale czy to wystarczy, żeby odnieść sukces?

Nie ma ultra bez wsparcia

Okazuje się, że ultra praktycznie nie istnieje bez wsparcia społecznego. Stanowi ono jeden z krytycznych mechanizmów radzenia sobie i wyraźnie różnicuje osoby, które kończą bieg, od tych, które z niego schodzą.

Wsparcie społeczne pełni tutaj konkretną rolę i to na dwóch poziomach.

Kiedy głowa już nie pracuje tak jak na starcie

Po pierwsze, działa jako swego rodzaju „przedłużenie” wyczerpanych zasobów poznawczych zawodnika.

W trakcie ultramaratonu, pod wpływem długotrwałego wysiłku i silnego stresu fizjologicznego, zdolności poznawcze stopniowo się obniżają. W tym stanie support przejmuje część kluczowych zadań:

  • kontrolowanie tempa,
  • pilnowanie strategii odżywiania i nawodnienia,
  • rozwiązywanie problemów sprzętowych,
  • podejmowanie decyzji strategicznych.

Krótko mówiąc robi to, na co zawodnik w danym momencie może już nie mieć zasobów.

Kiedy emocje zaczynają przejmować kontrolę

Po drugie, wsparcie społeczne pełni funkcję zewnętrznej regulacji emocjonalnej.

Wraz z narastającym zmęczeniem spada zdolność do samoregulacji, zarówno emocjonalnej, jak i poznawczej. W tym momencie znaczenia nabiera obecność innych ludzi.

Spokojne, skoncentrowane i wspierające nastawienie zespołu działa jak zewnętrzny regulator:

  • stabilizuje nastrój,
  • pomaga utrzymać skupienie,
  • zapobiega katastrofalnym„spiralom” emocjonalnym, które bardzo często poprzedzają decyzję o zejściu z trasy.

Szybko okazuje się, że ultra to nie jest sport „dla jednej osoby”. Nawet jeśli biegniesz sam(-a), to w rzeczywistości nigdy nie jesteś w tym sam(-a). W momentach, w których zawodzą zasoby fizyczne i psychiczne, to wsparcie innych ludzi pozwala utrzymać kierunek, emocje i decyzje pod kontrolą.

I być może to jest jeden z najmniej oczywistych, a jednocześnie najważniejszych elementów sukcesu w ultra.

Na koniec

Ultra to wyjątkowy świat. Taki, który jednocześnie potrafi zaskakiwać, inspirować i trochę wymykać się logice. I jak w wielu sportach, tak i tutaj najważniejszą jego częścią są ludzie.

Gdybym miała wskazać jedną rzecz, która stoi za tak dynamicznym wzrostem zainteresowania tym sportem, postawiłabym właśnie na czynnik społeczny. Na relacje, na poczucie wspólnoty, na tę specyficzną atmosferę, która — jak podkreśla wielu zawodników — wygląda zupełnie inaczej niż w bardziej tradycyjnych formach biegania.

I choć same wyczyny w ultra często wydają się wręcz nadludzkie, to ich fundament jest bardzo ludzki. To cechy, które każdy z nas posiada, i które każdy z nas może rozwijać.

Źródła:

  1. Thornton, O. R. (2025). The Motivational Architecture of Success in Ultrarunning: A Systematic Review.

Chciałbyś rozpocząć współpracę? O coś zapytać? A może o czymś opowiedzieć lub podzielić się swoją opinią, przemyśleniami? Chętnie Cię wysłucham! Pamiętaj, złe pytanie to te, które nie zostało zadane.